Niepolomickie Stowarzyszenie Sport-Art



20-06-2017

Przygoda pod żaglami - rejs „Mazury 2017”

Przygoda pod żaglami - rejs „Mazury 2017” Już od czterech lat uczniowie naszej szkoły mają możliwość zdobywania i doskonalenia umiejętności żeglarskich pod czujnym okiem wspaniałych sterników. W czerwcu grupa żeglarzy wyjechała na rejs „Mazury 2017” zorganizowany przez NSSA. Impreza została dofinansowana przez POWIAT WIELICKI.


Przygoda pod żaglami - rejs „Mazury 2017”
Już od czterech lat uczniowie naszej szkoły mają możliwość zdobywania i doskonalenia umiejętności żeglarskich pod czujnym okiem wspaniałych sterników. W czerwcu grupa żeglarzy wyjechała na rejs „Mazury 2017” zorganizowany przez Niepołomickie Stowarzyszenie NSSA. Należą do niej nie tylko obecni uczniowie gimnazjum Sue Ryder, ale również absolwenci, którzy, choć opuścili już naszą szkołę, nie mogą opuścić żagli. Podczas tych kilku lat potworzyły się niemal stałe załogi. Powstały i utrwaliły się też różne tradycje, które kultywujemy i przekazujemy nowym członkom załóg.
Wyjazdy uczą nas nie tylko żeglowania, ale i samodzielności. Na każdym z jachtów załoga sama przygotowuje sobie posiłki i sama po nich zmywa. Każdego roku coraz lepiej radzimy sobie z warunkami, jakie panują na obozach, myjąc się w jeziorach i korzystając z darów lasu takich jak krzaki.
W tym roku po raz pierwszy pojechaliśmy na Mazury pociągiem. Wcześniej jezdziliśmy busami. Podróż trwała dłużej, ale nie była nudna, ponieważ załogi integrowały się już w pociągach. Podczas nocnej przesiadki kilka osób powitało na peronie nowy dzień „Bluesem o czwartej nad ranem” (dokładnie o tej godzinie).
Kiedy znaleźliśmy się już w Wilkasach, skąd startowaliśmy, nie zwlekaliśmy z zaokrętowaniem. Po szybkich zakupach wypłynęliśmy na jezioro.
Podczas tegorocznego wyjazdu wiatr raczej nas nie rozpieszczał. Zazwyczaj wiał od dziobu, a kiedy zmienił kierunek, był słaby. Jednak udało nam się wydobyć z żagli tyle, ile tylko było można. Kiedy żeglowaliśmy, nie brakowało dla nikogo zajęcia. Każdy mógł nauczyć się sterować, obsługiwać grota, foka, czy (co jest chyba najprostsze do nauczenia) balastować. Każdego dnia obywały się regaty, ponieważ załogi na wodzie rywalizowały ze sobą ostro, choć na lądzie współpracowały zgodnie.
Plan obozu obejmował nie tylko pływanie, ale również trochę zwiedzania. W tym roku udało nam się obejrzeć poniemieckie bunkry nad Mamrami tak jak trzy lata temu, a w poprzednich dwóch Wilczy Szaniec.
Oczywiście także poza pływaniem i zwiedzaniem atrakcji nam nie brakowało. Zapewnialiśmy je sobie wraz ze sternikami. Zawsze, kiedy nocowaliśmy na dziko, wieczorem rozpalaliśmy ognisko, przy którym graliśmy, śpiewaliśmy i piekliśmy różne artykuły spożywcze. Niektórzy próbowali zapewnić nam wikt łowiąc ryby. Na szczęście nie polegaliśmy tylko na tym, dzięki czemu nikt nie umarł z głodu. Duże ryby po prostu nie były zainteresowane przynętą.
Kiedy milkły gitary, zaczynały się gry towarzyskie, wśród których nie mogło zabraknąć mafii.
Ostatniego dnia tradycyjnie odbywał się chrzest nowych żeglarzy, przed którym musieli przejść „ścieżkę zdrowia”, wymoszczoną obficie szyszkami i pokrzywami oraz zjeść strawę przygotowaną przez wilków mazurskich. Tych, którzy dzielnie pokonali wszystkie przeszkody i udowodnili, że zasługują na miano żeglarza, groźny Neptun przyjmował do braci żeglarskiej uderzając jeszcze pagajem.
Obóz na pewno zostanie podsumowany na corocznym spotkaniu pożaglowym, na którym wspominamy, oglądamy zdjęcia, filmy i rozmawiamy. Zapraszamy do kroniki rejsu oraz zdjęć które znajdują się na fanpage facebook Niepołomickiego Stowarzyszenia Sport-Art.

Żeglarz NSSA Magdalena Duś






 
powrót